Bluser testowała dziś kolejny portal zaprezentowany na Barcampie. Imię jego Partype. Czytałam już o tym portalu na blogu któregoś z bystrzachów, ale jednak co innego czytać i oglądać malutkie screeny, a co innego widzieć, jak to działa na żywo.
Portal służyć ma wymianie materiałów, myśli i doświadczeń uczestników i poszukiwaczy imprez. Nie czuję się targetem – nie bardzo bywam na imprezach. Po drugie, mam takie skrzywienie, że nie wrzucam w sieć zdjęć, na których widać oblicza ludzi, którzy niekoniecznie wyrazili zgodę na to, by upubliczniać ich wizerunek. Wiem, że jestem pod tym względem nieco zacofana, zwłaszcza młodzież beztrosko wrzuca do netu zdjęcia całej swojej klasy, nie mówiąc już o kilkulatkach, które piszą blogi o treści „cześć, mam na imię Jaś Kowalski, mam 10 lat, mieszkam a ulicy takiej i takiej pod numerem 5″ i obok wklejają swoje zdjęcia z wakacji u cioci nad jeziorem. Ale ja, nawet gdybym była zagorzałą imprezowiczką z długim stażem, miałabym opory przed wrzucaniem do netu fotek, na których widać, jak moje kumpelki ledwo trzymają się na nogach, kleją się do kolegów lub do siebie nawzajem albo właśnie tańczą kankana na stole. Filmów albo podcastów tym bardziej bym nie wrzucała…
Zatem nie jestem taka całkiem pewna, czy powinnam/mam prawo oceniać portal przeznaczony dla grupy ludzi, z którą się nie utożsamiam i której motywacje czy działania nie zawsze rozumiem. A co tam. Mój blog, moja woda.
Przypuśćmy, że skusiło mnie energetyczne logo i koniecznie chcę napykać Partype’owi trochę contentu. Zachowawczo wrzucę kilka fotek z Barcampu – tych, co na nich widać tylko prelegenta (występuje publicznie, więc wolno) i słuchaczy od tyłu.
Rejestracja… znowu ten nudny długi ogon czynności do wykonania… Ale o tym kiedy indziej… Lecę do skrzynki, żeby odebrać maila z potwierdzeniem (i po co, po co? przecież nie mam zamiaru przechowywać na tych serwerach informacji wagi państwowej!). Trochę to trwa, bo nie pamiętam hasła do Gmaila (no dobra, to już nie jest wina Partype’a). W końcu się loguję. Nie ma maila. Odświeżam. Ciągle nie… A, jednak jest. Tylko że wpadł do spamu. Klikam i… witaj, wielki świecie imprez! Mam konto!
Przy logowaniu zainteresowała mnie wzmianka o OpenID, ale po kliknięciu w link pokazuje się info „tu będzie kiedyś jakaś Pomoc”. Nie to nie.
Dość długo szukam, gdzie tu się dodaje imprezy. Ciągle mi się wyświetla jakiś gotowy content, ale ja chcę dodać własne fotkiii…
Już prawie miałam sobie pójść, ale zauważyłam ten różowy link „Dodaj imprezę”. Nie wiem, czy to ze mnie taka ślepa wrona czy ten link rzeczywiście za bardzo się wtapia w belkę, ale daję słowo, że go nie zauważyłam.
Wgrywam dwie fotki, po czym system każe mi otagować jedną z nich i choć wypełniłam wszystkie pola,wyrzuca mi, że coś jest źle:

(Literówki w komunikacie nie będę się czepiała, w końcu to Beta).
Olewam jego wyrzuty i chcę otagować drugą fotkę, ale okazało się, że w ogóle się nie wgrała. W każdym razie JA nie wiem, gdzie ona jest.
Wgrywam drugie zdjęcie (wstyd się przyznać, ale znowu trochę szukałam zanim sobie przypomniałam o tym nieszczęsnym „Dodaj imprezę”. Bo przecież chciałam wrzucić fotkę a nie imprezę, tak?).
A potem idę sobie obejrzeć widgety, bo choć po blogu jeszcze tego nie widać, to jestem widget-maniakiem. Fajne. Tylko dlaczego nazywają się łidżety? Trzeszczy mi toto w ustach jak piasek…
Strona się trochę wysypała, gdy chciałam je pooglądać:

Ale dla widgeta zrobię wiele, więc kombinuję, odświeżam, cofam stronę, i w końcu…
<div id=”partype_widget_one_”></div>
<script type=”text/javascript” src=”http://partype.pl/widget/1″></script>
… i w końcu sobie przypominam, że WordPress nie toleruje większości widgetów, bo nie. Ale jestem ZŁA!
Nie wiem czemu, ale wydawało mi się, że skoro prawidłowo otagowałam fotki, to powinny się one wyświetlać na stronie z informacją o Barcampie. Ale nie. Hm. Jakoś inaczej to działa.
Podsumowanie:
Co jest fajne (kolejność przypadkowa): kolorki, logo, tagi, wszystko się szybko wgrywa, fotki się same optymalizują (w trakcie wgrywania zorientowałam się że wgrywam kobyły prosto z aparatu, ale nic się nie sypnęło),
…a co nie: rejestracja (bo nie lubię), to że nie widać mnie w „nowych imprezowiczach”, brak widgeta na WordPressa, mało widoczne zachęty do wgrywania własnego contentu.
No i nie dowiedziałam się, PO CO tak naprawdę user miałby wgrywać tam content.