Jeden dobry powód…

Daj mi jeden dobry powód, dlaczego powinnam się zarejestrować w twoim serwisie, a zrobię to – tak sobie myślałam, przeglądając różne portale w poszukiwaniu ciekawego miejsca. Zaczęłam od startupsa, więcej nie będę, postawię na Google. Startups nie jest dla Użytkownika, bardziej dla inwestorów i deweloperów, bo tylko tym mogę usprawiedliwić te suche i na odczep się opisy poszczególnych portali. Chyba już wiem, czego brakuje startupom. Dobrego copywritera. Jakiegokolwiek copywritera. Kogoś, kto potrafi z polotem w dwóch-trzech zdaniach opisać, dlaczego ten serwis jest inny niż reszta. I żeby to były konkrety, a nie deklaracje w stylu „to idealne miejsce, by”, „to twoja przystań”, „fajne gadżety”. Dlaczego idealne, dlaczego to ma być moja przystań, dlaczego te gadżety są fajniejsze niż gdzie indziej… no TEGO jakoś nikt mi nie potrafi powiedzieć…

Aktualnie odczuwam dwa zapotrzebowania:

1. chcę znaleźć miejsce, gdzie mogę wrzucić swoje fotki z wakacji wraz z opisami,

2. chcę gdzieś wrzucić dużo fotek Poznania (ale żeby to nie było fotoforum gazety, nawigacja tam to wyższa magia dla absolwentów Hogwartu).

Jeśli chodzi o pierwsze, to napaliłam się na bluser.travels.to, ale go jeszcze nie ma, więc szukam dalej.

(Nawiasem mówiąc, travels.to spełnił to podstawowe wymaganie, o którym piszę: jeden dobry powód, by się zarejestrować. Fajna nazwa podstrony to naprawdę dużo. Naprawdę nie mogę się doczekać na bluser.travels.to/Karpacz. Jak mi ktoś podbierze login, to zamorduję!)

Jeśli chodzi o drugie zapotrzebowanie, tu jest gorzej. Poznań to takie sztywniackie miasto, mamy dużo internetowych skamielin, ale żeby wrzucić 10 fotek jednym klikiem, to nie znalazłam… tuTej ma fajną fotogalerię, ale to znowu jest bardziej galeria typu „upload&share”; czytamy w Regulaminie: „Po zarejestrowaniu każdy użytkownik może opublikować maksymalnie 3 zdjęcia w ciągu doby w ramach darmowego limitu”. A ja nie chcę publikować arcydzieł innym na uciechę, tylko masówkę dla siebie, bo mi Picasa puchnie i mam w niej taki bałagan w folderach, że wolę poopisywać zdjęcia na jakimś nowym narzędziu, niż wgłębiać się w ten bajzel. Przy okazji chcę, żeby moje zdjęcia znalazły się na stargetowanych portalu w towarzystwie innych poznańskich zdjęć, dlatego nie może to być jakaś tam PicasaWeb czy inny Flicr (Flicra nie lubię zresztą również z innych powodów).

Niech ktoś wreszcie zrobi fajny* fotoportal o Poznaniu i niech to nie będzie Agora ani Yahoo…

* intuicyjny, idiotoodporny, z możliwością wgrywania dużej ilości zdjęć, z otagowanymi zdjęciami innych ludzi, które będę mogła sobie pooglądać w wolnym czasie, ale żeby nikt mnie nie zmuszał do bycia w społeczności zaraz na dzień dobry. Ja z tych nieśmiałych…

Aha – i żeby sam dodawał na zdjęciach znaki wodne albo jakieś podpisy.

Odpowiedzi: 3 do “Jeden dobry powód…”

  1. fiedzik Says:

    “Startups nie jest dla Użytkownika, bardziej dla inwestorów i deweloperów” tutaj trafiłaś w sedno, startups.pl nie jest zwykłym serwisem dla przeciętnego użytkownika, który może służyć jako katalog z ciekawymi stronami, gdzie jak w delicjach możesz sobie kolekcjonować swoje miejsca w sieci. (choć “zwykły” użytkownik może wyrazić swoją aprobatę dla pomysłu, głosując na niego i znacznie wcześniej dowiedzieć się o jego istnieniu niż “poinformuje” o tym google)

    Jest raczej miejscem gdzie każdy twórca ma możliwość pokazania swojego serwisu, przedstawienia założeń czym jest lub ma być. (tutaj pracuję nad nowym formularzem, ) A z drugiej strony, miejscem gdzie mogą spotkać ludzi (np .programistów czy grafików) czy samych źródeł finansowania.

    “Chyba już wiem, czego brakuje startupom. Dobrego copywritera.”
    Znowu bardzo trafna uwaga, a wynika to raczej z sytuacji że “twórcy” to ludzie na co dzień związani z deweloperką (programowanie czy grafika), rzadziej osoby wywodzące się z kręgów dziennikarskich. Nie jest problemem napisania krótkiego tagline o serwisie, problemem jednak jest to, że piszą to ludzie nie do końca mający pojęcie jak to zrobić. Nie chodzi tu o koszty bo nie są astronomiczne, problemem jednak są ludzie, a właściwie ich brak. Jasne gdzieś są, ale jak do nich dotrzeć. Tu też może pomocny okazać się startups.

    W serwisie będzią wyodrębnione 4 podstawowe grupy ludzi, Przedsiębiorcy, Programiści, Desingnerzy i Bloggerzy. Tak, właśnie ta czwarta grupa łączy ich wszystkich, blogerzy to nic innego jak dziennikarze którzy mogą pomóc w napisaniu krótkiego opisu, ale to również, a może przede wszystkich pierwszy PR dla nowego projektu. Mając dostęp do serwisów w starupie mogą się im przyjrzeć, ocenić i co najważniejsze skreślić notkę na swoim blogu. Daje to pewien obraz dla twórców, a być może i samych inwestorów ( to już działa, przykład Antyweb).

    Pracujemy teraz nad zmianą i optymalizacją serwisu, by zaczął spełniać rolę do której został stworzony. Mam nadzieję że “wykluję” się kilka fajnych pomysłów, które ułatwią samo powstawanie, ale również pomoc w finansowaniu startupów.

    Pozdrawiam
    Grzegorz

  2. Bluser Says:

    Dzięki za ten komentarz.

    Moim zdaniem portal internetowy to – bez urazy – produkt taki jak każdy inny szampon czy proszek do prania, przynajmniej patrząc pod kątem finansów. Trzeba go umieć dobrze sprzedać – najpierw inwestorowi, potem klientom. Nie można liczyć na to, że a nuż jakiś bloger pogłówkuje i wymyśli, do czego właściwie dany serwis ma służyć.

    Wyobraź sobie taką sytuację: przychodzi pracownik do dyrektora fabryki dżemów i mówi, ze wymyślił świetny nowy produkt, dżem o smaku bananowo-orzechowym. Dyrektor mówi: ok, a z czym to się będzie jadło? Pracownik: nie wiem, ale któryś z konsumentów na pewno wymyśli jakieś zastosowanie…
    Myślisz, że dyrektor zainwestuje kasę w ten dżem? ;)

  3. fiedzik Says:

    “Moim zdaniem portal internetowy to – bez urazy – produkt taki jak każdy inny szampon czy proszek do prania” dokładnie i jako zwykły proszek potrzebuje reklamy, jedynie na samą formę internetu, wcale nie musi to być banner na onecie.

    Chyba nie do końca się zrozumieliśmy. Nie chodzi mi o “sprzedaż” serwisu przez bloggera, to nie jest jego rola. Mówię o czymś zupełnie innym, bloggerzy pełnią zupełnie inna rolę. Nie sprzedają, ani nie wymyślają produktów , nie są od tego.

    Po wyprodukowaniu tego dżemu, potrzebna jest reklama, marketing, PR, cokolwiek, po prostu musi być informacja że takie coś istnieje. Bez tego żaden potencjalny klient nie będzie wiedział jaki ten dżem jest dobry. Nie wiem czy wiesz, świadomie czy nie pisząc o tym co się Tobie podoba, w jakim serwisie bywasz, co testujesz, napędzasz tą machinkę informacyjną. Dlatego nie bagatelizuję roli bloggerów w tej roli, tak samo jak zwykłych kanałów informacyjnych takich jak prasa czy telewizja.

    Pozdrawiam :)


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.