Ciągle poszukuję miejsca, gdzie mogłabym ulżyć sobie i zrzucić ten wór fotek, który dźwigam na grzbiecie. Automatyczne dodawanie znaków wodnych lub choćby podpisów na zdjęciach to warunek sinkłanon. I się okazuje, że wcale nie łatwo znaleźć taki serwis. Podpisy oferuje fotka.pl, ale ten… jakoś się nie wstrzelam w target fotki. Chodzi mi o taki znak, jaki się pokazuje np. na wgranych grafikach w serwisie istockphoto. Na piechotę nie będę tego robić, bo leniwa jestem.
Pragnę nieco złagodzić inwektywy kierowane wczoraj pod adresem mych ziomków poznaniaków. Jednak istnieje poznański serwis społecznościowy: www.wpoznaniu.info/ . Co prawda wmawia mi się tam, że jestem hiperaktywna i że z pewnością dzień w dzień chodzę na imprezy (taaa…), zdjęcia wgrywa się na flicra i nie ma znaków wodnych, ale jednak jest. Poznański. I społecznościowy. Jak ktoś chce się pointegrować z moimi ziomkami poznaniakami, to ino zapraszam. Nie zapomnijcie dodać komci i zaprosić znajomych!
Pan z Antyweba (bym pingnęła, ale to jakaś wyższa szkoła jazdy i nie wiem jak to się robi) oświecił mnie dziś, że iGoogla można podzielić na cztery kolumny, co mnie osobiście bardzo uszczęśliwia, bo teraz wszystkie RSSy mieszczą mi się na ekranie (mieszczą się w postaci zwiniętej ofkors). Ja głupia próbowałam zmusić netvibes, żeby się podobnież podzielił, ale on chyba jeszcze nie uprawia takiej mitozy. Nawiasem mówiąc, wykorzystuję netvibes dość nietypowo, bo do pisania dłuższych wprawek prozatorskich. Używam elementu „karteczka”. Najpierw piszę konspekt (każdy wątek jako tytuł osobnej karteczki), potem rozwijam myśl (w opisach karteczek), a potem układam akapity w różnym szyku i patrzę, który wariant wygląda najlepiej. Nasi wieszczowie przewracają się w grobie, z zazdrości oczywiście. Szkoda tylko, że skubany netvibes mi czasem zżera notki, jak nie patrzę.
Podsumowując, wskazuję paluszkiem na dwie nisze:
a) fotoserwis oferujący znaki wodne na wgrywane zdjęcia,
b) serwis do pisania arcydzieł literackich




